Pomoc dla Ani Płoszyńskiej

fundacja-kregoslupAnia Płoszyńska przyszła na świat jako wyczekane trzecie dziecko w kochającej się rodzinie mamy Iwony i taty Krzysztofa. Była marzeniem swoich rodziców, wychowana w szczęśliwej rodzinie, która mogła być wzorcem dla innych. Los niestety, obrócił w proch wszelkie plany i marzenia, a życie zamieniło się w koszmar, gdy niespodziewana choroba nowotworowa zabiła mamę Ani (42-letnią wówczas kobietę). Ania miała wtedy osiem lat. Ojciec Krzysztof, wzór ojca i męża, doskonale stawiał czoła przeciwnościom losu i zdał egzamin z życia jako ojciec i matka w jednym ciele.

Ania jest bardzo zdolną dziewczynką; od przedszkola wykazywała zdolności plastyczne i wokalne. Ojciec zawsze chronił ją jak pisklę, które słabo jeszcze raczkuje, a już bez matki, w szkole podstawowej i gimnazjum każdą klasę kończyła odbierając świadectwo z wyróżnieniem. Reprezentowała szkoły w konkursach recytatorskich, plastycznych i sportowych. W 2013 roku rozpoczęła naukę w LO w Poddębicach, od września byłaby w klasie maturalnej. Pierwszą i druga klasę liceum ukończyła z wysokimi notami (świadectwo z wyróżnieniem i nagrody pieniężne od starosty poddębickiego).

Jej największą pasją był sport, swoją przygodę z karate zaczęła w 2010 roku. Systematycznie uczęszczała na treningi, wkładała w każdą minutę ćwiczeń zawsze ponad sto procent. Zdobywczyni czarnego pasa i wielu medali. Pracowała w wolontariacie, zawsze chętna do pomocy udzielała się w akcjach organizowany przez swój klub BASSAI. W lipcu zaczęła kurs na prawo jazdy. Dziewczyna o dobrym sercu zawsze otoczona bliskimi, ciepła, pogodna jest wsparciem i radością życia dla swojego ojca. To właśnie jej uśmiech i dotyk ciepłej dłoni sprawia, że ojciec Krzysztof widzi sens życia. To Ania, jego wyczekana córeczka sprawiała, że świat po śmierci jego żony nabierał znów kolorów.

Niestety dzień 1 sierpnia 2015 roku okazał się kolejnym jakże bolesnym ciosem, który uderzył w Anię, jej ojca i wszystkich bliskich. W czasie treningu szkoleniowego karate Ania uległa tragicznemu wypadkowi. Podczas zawodów miała w jednej z konkurencji zsunąć się po linie przywiązanej z jednej strony do budynku na wysokości pierwszego piętra, z drugiej zaś do drzewa. Ani ręce odmówiły posłuszeństwa i puściły linę, zaraz po tym jak się jej złapała aby wykonać zadanie. Runęła na ziemię z wysokości pierwszego piętra prosto na ziemię. Pamięta jak spadała i o czym wtedy myślała. Pamięta upadek i moment, w którym poczuła, że nie ma czucia w nogach. Ania z impetem runęła na ziemię, masakrując kręgosłup w odcinku piersiowym. Przewieziona helikopterem do Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi, poddana została wielogodzinnej operacji. Odłamki kostne uszkodziły rdzeń kręgowy, co spowodowało paraliż nóg. Rokowania lekarzy są bardzo trudne do określenia. Czeka ją na wieloletnia, bardzo kosztowna rehabilitacja i mordercza praca nad swoim ciałem i umysłem.

Wszystkich, którzy znają Anię oraz tych, którzy chcieliby pomóc jej w walce z chorobą proszeni są o wsparcie. Liczy się każda złotówka!

Wpłat można dokonywać na numer konta Fundacji Kręgosłup

Fundacji Dla osób z urazem rdzenia kręgowego Kręgosłup

ul. Ogrodowa 10/2 Gorzów Wielkopolski
Bank BGŻ S.A. O/ Gorzów Wlkp.
Nr 71 2030 0045 1110 0000 0266 0410
Z dopiskiem: Dla Ani Płoszyńskiej